Ta jedna chwila w ułamku sekundy brutalnie przerwała nasze dotychczasowe życie i zamieniła je w koszmar - mówi Maciej Kasprzak, nauczyciel w Szkole Podstawowej nr 31 w Bydgoszczy. Trwa zbiórka na leczenie jego żony Dominiki, przykutej do łóżka po tym, jak podczas wichury runęło na nią drzewo.

Sobota 13 czerwca w Bydgoszczy była deszczowa, szalała wichura. Wichura, która zmieniła życie rodziny Kasprzaków.

49-letnia Dominika wracała do domu przy ulicy Mazurskiej na Bartodziejach. Była zaledwie kilka metrów od klatki schodowej, gdy porywy wiatru złamały pokaźne drzewo stojące obok bloku. Dostała potężny cios, w ciężkim stanie została przewieziona karetką do szpitala. - Natychmiast trafiła na stół operacyjny - opowiada Maciej Kasprzak.

Jest nauczycielem wychowania fizycznego w Szkole Podstawowej nr 31 w Bydgoszczy. Jego żona także kocha sport, prowadziła aktywny tryb życia.

Diagnoza, którą usłyszeli od lekarzy była druzgocąca: Dominika miała złamane liczne kręgi i żebra oraz inne urazy kręgosłupa, uszkodzone nerwy. - Co najgorsze, obraz badań diagnostycznych sugeruje najczarniejszy scenariusz – przerwanie rdzenia kręgowego - mówi Maciej Kasprzak.