Niektóre z drzew mają głębokie nacięcia sięgające do połowy pnia, inne są tylko lekko nacięte, jakby sprawcę spłoszył nadjeżdżający samochód. Podejrzenia są jasne: ktoś uważa, że drzewa zagrażają bezpieczeństwu.

Kartuska straż pożarna w poniedziałek została zawiadomiona przez jednego z okolicznych mieszkańców o co najmniej kilkunastu naciętych drzewach. Uszkodzone zostały młode brzozy, lipy i topole rosnące przy drodze wojewódzkiej nr 211, między miejscowościami Tuchlin i Gowidlino, w rejonie Doliny Jadwigi na Kaszubach. Samozwańczy drwal wybierał pojedyncze drzewa w różnych odległościach od siebie, nie ciął wszystkich, które rosną jedno przy drugim.

- Część drzew miała głębokie nacięcia, a część miała jedynie naruszoną korę - mówi starszy kapitan Mateusz Pielowski, rzecznik prasowy kartuskich strażaków. - To nie pierwsza tego typu sytuacja w tych okolicach - słyszę.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Materiał promocyjny