Miami organizuje największą imprezę piłkarską świata, a jednocześnie przebudowuje najważniejszy węzeł drogowy prowadzący na stadion. Stojąc w korku, oglądam materiał lokalnej telewizji "7News Miami", której reporter już w lutym pytał, czy "ta budowa będzie kompromitacją podczas mundialu?". Odpowiadam więc: tak, to kompromitacja. Korespondencja Dawida Szymczaka, dziennikarza Sport.pl.

Mundial zaskoczył amerykańskich drogowców. Nawigacja pokazuje, że 25 km na stadion przejadę w godzinę. Później z godziny robią się prawie dwie i dostarczają kolejnych nieoczekiwanych przygód. Nie, to nie miasto Meksyk słynące na tym mundialu z komunikacyjnego chaosu i korków. To Miami, którego główny węzeł drogowy Golden Glades jest w samym środku gigantycznej przebudowy. Krzyżują się tutaj dwie autostrady i kilka stanowych dróg. Dziennie podobno przejeżdża tędy 400 tys. samochodów. Tymczasem nagle środkowy pas, którym jedzie moja taksówka, się urywa. Stoją na nim koparki, dźwigi i walce. Zwężenie pasów ciągnie się przez kilka kilometrów, które pokonujemy w ślimaczym tempie. A to dopiero początek chaosu i kompromitacji.

Zobacz wideo KIEDYŚ RZĄDZIŁY TU GANGI, TERAZ FIFA ROBI MUNDIAL. MIESZKAŃCY MAJĄ DOŚĆ

Policja zastawia drogę, a chodników brak. Kibice nie wiedzą, co robić