Kupując lodówkę, pralkę czy zmywarkę, konsumenci mogą sprawdzić na etykiecie energetycznej, jak dużo energii zużywa dane urządzenie. To właśnie na podstawie tych oznaczeń porównują sprzęt i oceniają, jak wysokie mogą być późniejsze koszty jego użytkowania.

Komisja Europejska ma jednak plan ich zmiany. Nie znikną jednak same klasy energetyczne czy dane o zużyciu energii. Zmienić ma się przede wszystkim sposób prezentowania tych informacji.

Dziś producenci i sprzedawcy w wielu przypadkach muszą korzystać z papierowych etykiet lub ich drukowanych kopii. Po zmianach część z nich mogłaby zostać zastąpiona np. kodami QR prowadzącymi do aktualnej etykiety lub informacjami wyświetlanymi na ekranie.

Nie dla wszystkich produktów

Według Komisji nowe rozwiązania byłyby szczególnie przydatne w przypadku produktów, które nie są prezentowane klientom w sklepach stacjonarnych. Chodzi m.in. o urządzenia chłodnicze sprzedawane przedsiębiorstwom czy sprzęt grzewczy i kuchenny oferowany przez instalatorów.