Brexit ciężko nazwać sukcesem. Nie jest też zupełną porażką. Kraj się nie zapadł, jak niektórzy wróżyli - mówi "Wyborczej" Paweł Jarza, dyrektor ds. polityki, zgodności z przepisami i spraw zewnętrznych w British International Freight Association.

23 czerwca 2016 r. Brytyjczycy w referendum zdecydowali o wyjściu z Unii Europejskiej. Tym samym zaskoczyli nie tylko Europę, ale również samych siebie. Od tego momentu upłynęło 10 lat, ale Wielka Brytania i tak wciąż mierzy się z konsekwencjami tej decyzji. "Gazeta Wyborcza" zapytała o to, co się zmieniło od tego czasu z perspektywy brytyjskich firm.

Paweł Jarza, dyrektor ds. polityki, zgodności z przepisami i spraw zewnętrznych w British International Freight Association: Pamiętam ciszę, jaka nastąpiła w firmie. Pracowałem wówczas w firmie spedycyjnej na stanowisku Customs Manager [menedżer ds. celnych]. Nikt nie chciał na ten temat rozmawiać i przez długi czas ludzie nie mogli uwierzyć w to, co się wydarzyło.

skrót wydarzeń dnia

kalendarium