Leo Messi znów został bohaterem Argentyny. W meczu z Austrią dwukrotnie pokonał bramkarza rywali, dzięki czemu stał się najlepszym strzelcem w historii mistrzostw świata. Po zakończeniu meczu jednak kapitan reprezentacji cieszył się przede wszystkim z kolejnego zwycięstwa i zapewnienia awansu do fazy pucharowej. Skomentował też zmarnowany rzut karny.

Francois Nel/Getty Images

Leo Messi po raz kolejny udowodnił, że jest piłkarskim geniuszem. W swoim pierwszym meczu na tegorocznych mistrzostwach świata dogonił Miroslava Klose w klasyfikacji najlepszych strzelców w historii mundiali. Po hat-tricku z Algierią przyszedł czas na dwie bramki zdobyte z Austrią. To oznacza, że Argentyńczyk na wszystkich turniejach o Puchar Świata zanotował już 18 trafień.

Zobacz wideo

Messi trafił do siatki najpierw w 38. minucie, a następnie w czasie doliczonym do drugiej połowy. Dorobek ten mógł być jeszcze okazalszy, ale Argentyńczyk na samym początku spotkania zmarnował rzut karny. "To był katastrofalny karny, zwłaszcza w wykonaniu takiego piłkarza jak Messi" - ocenił dziennikarz Sport.pl, Bartosz Naus.