Łukasz sprzedał Mercedesa za sto tysięcy o dziewiątej rano. Do jedenastej przegrał wszystko. Żonie powiedział, że miał wypadek i samochód poszedł do kasacji.
Kiosk ma zaklejone okna i ściany pokryte graffiti. „Open" – zaprasza neon.
Ciągnę za klamkę i wchodzę do przedsionka. Celują we mnie dwie kamery zawieszone pod sufitem. Mam przed sobą kolejne drzwi, tym razem zamknięte. W pomieszczeniu za nimi słyszę głosy mężczyzny i kobiety.
– Hej, wpuścicie mnie? – pytam.
– Nie mogę, znów dostanę opierdol – odpowiada mężczyzna.








