W piątek na skoczni w Szczyrku musiał lądować śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. To ze względu na upadek 16-letniego skoczka klubu z Zakopanego. Z informacji Sport.pl wynika, że choć sytuacja wyglądała groźnie, wszystko skończyło się bez poważnych urazów młodego zawodnika.
Fot. Tomasz Laszczak, Centralny Ośrodek Sportu w Szczyrku/ Jakub Balcerski, Sport.pl
O sprawie poinformowała "Gazeta Szczyrkowska". To na jej przekaz w tej sprawie prosił powoływać się dyrektor Centralnego Ośrodka Sportu w Szczyrku, Tomasz Laszczak. W innych mediach pojawiły się dziwne i niesprawdzone informacje na temat zdarzenia, ale zostały zdementowane przez operatora obiektu w Beskidach.
Zobacz wideo Tu wychował się Kacper Tomasiak! Odwiedziliśmy jego rodzinne strony
Zawodnik nie upadł podczas rozgrzewki ani nie był lekkoatletą. To 16-letni skoczek klubu Rutkow-ski z Zakopanego. "Pełne wydarzenie wyglądało następująco: skoczek z Podhala po wyjściu z progu wykonał salto w przód i spadł na plecy. Zjechał w dół i dopiero na wybiegu zaczął krwawić i zemdlał. Odwieziony przez śmigłowiec LPR do szpitala" - napisano na profilu "Gazety Szczyrkowskiej".








