Maja Chwalińska szykuje się do gry w Wimbledonie. Wielkoszlemowy turniej w Londynie będzie pierwszym występem Polki po finale Rolanda Garrosa. Na kolejne starty nie będzie trzeba tak długo czekać. Od kilku dni wiadomo, że 24-latka pojawi się w Hamburgu. Teraz organizatorzy turnieju w Jassach potwierdzili, że Chwalińska zaraz po Wimbledonie uda się do Rumunii.

Fot. REUTERS/Stephanie Lecocq

Trzy tygodnie w Paryżu odmieniły życie Mai Chwalińskiej. 24-latka dotarła do finału Rolanda Garrosa, awansowała o prawie 100 miejsc w światowym rankingu i stała się nową twarzą polskiego tenisa. Zgłaszają się do niej liczni sponsorzy, a organizatorzy z wielką chęcią chcą oglądać Polkę podczas swoich turniejów.

Zobacz wideo Rewolucja w życiu Mai Chwalińskiej. Tego jeszcze nie przeżyła

Świadczy o tym choćby otrzymanie "dzikiej karty" na start w Wimbledonie. Chwalińska potrzebowała przepustki do głównej drabinki, ponieważ lista zgłoszeń została zamknięta gdy w Paryżu jeszcze trwały eliminacje. O zmianę tych przepisów apeluje Danielle Collins. - Uważam, że okres przejściowy między French Open a Wimbledonem powinien wynosić trzy tygodnie, a nie sześć - powiedziała.