Przyjeżdżają tu, bo traktujemy ich jak królów - mówi doświadczony filmowiec, wspominając chaos na planie, kosmiczne wydatki i zaległości w wypłatach. - Nie zrzucałbym wszystkiego na karb "złych Hindusów" - kontruje producent, który wielokrotnie pracował z Bollywoodem.
— Byliśmy w połowie zdjęć — wspomina Karol, doświadczony filmowiec, który pracował przy trzech bollywoodzkich produkcjach realizowanych w Polsce. — Hinduski producent zobaczył fotografię zamku w Malborku i zażyczył sobie, żeby przenieść się tam nazajutrz. Zrobiliśmy wielkie oczy: „Jak to nazajutrz?!". Takie rzeczy planuje się z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem! Ale nie było dyskusji. Producent miał takie widzimisię i musieliśmy w pośpiechu załatwiać formalności. Cena za wynajem przestrzeni była kilkukrotnie wyższa, niż gdybyśmy wynajęli ją wcześniej. Hindusi podejmują mnóstwo takich decyzji ad hoc.
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.












