Morderca Siemiona Skrepetskiego musiał być zawodowcem. Obserwował swoją ofiarę od kilku dni, strzelał z broni z tłumikiem w miejscu, skąd szybko mógł się wydostać z miasta. I zniknął jak kamfora - opowiadają śledczy zaangażowani w jego poszukiwanie.
W poniedziałek (15 czerwca) w biały dzień w Białej Podlaskiej na Lubelszczyźnie zastrzelono rosyjskiego performera, blogera, karykaturzystę Siemiona Skrepetskiego, który był znany z krytykowania Władimira Putina, Łukaszenki i czeczeńskiego dyktatora Ramzana Kadyrowa. Skrepetski to pseudonim - mężczyzna naprawdę nazywał się Robert Kuzowkow. Pochodził z Kraju Ałtajskiego, pięć lat temu wyjechał do Polski.
- To była klasyczna egzekucja. Trzy strzały z dość bliskiej odległości w tył głowy. A gdy ofiara się przewróciła została dobita dwoma strzałami w klatkę piersiową, w serce - słyszymy od śledczych. W sprawę są zaangażowani agenci ABW.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Materiał promocyjny











