Przeszedłem drogę od rozbawienia pisuarem Marcela Duchampa do zastanawiania się, czy wolę mobile, czy jednak stabile.
Nigdy nie postrzegałem rzeźby jako ciekawej formy. Ani hiperrealistyczne, renesansowe modele człowieka, ani nowoczesne formy przestrzenne nie wywoływały we mnie emocji. No, może poza rozbawieniem, jak w przypadku pisuaru czy łopaty Marcela Duchampa.
Alexandra Caldera, legendę sztuki kinetycznej, kojarzyłem z paryskiej bohemy lat dwudziestych XX wieku, której jestem fanem. Do stolicy Francji nie wziąłem smartfona, więc nie mogłem dobrze poznać twórczości Amerykanina przed zobaczeniem jej na żywo. Mogłem za to skupić się na tym, co istotne, czyli rzeźbach. I może dlatego wyszedłem z wystawy pełen szacunku i nowej wiedzy.
skrót wydarzeń dnia
kalendarium






