Usłyszałem, że moja rezygnacja byłaby dobra dla partii. Nie przyjmowałem tej argumentacji - mówi "Wyborczej" Włodzimierz Chlebosz, startosta powiatu wrocławskiego, który po konflikcie z działaczami KO opuścił partię, ale utrzymał stanowisko.
"Schetyna upokorzony. Wojna w partii Tuska", "KO przeciw KO" - to tytuły z prawicowych portali, które opisywały ostatnie polityczne perturbacje w powiecie wrocławskim. Zaczęły się w ubiegłym roku i miały jeden cel - zdjęcie Włodzimierza Chlebosza ze stanowiska starosty.
Szef regionu, Michał Jaros, oczekiwał od niego rezygnacji, a klub KO cofnął mu rekomendację. Jednak Chlebosz nie zamierzał ustępować. Uzasadniał swoją decyzję rekordowym budżetem na 2026 r., brakiem zadłużenia powiatu i licznymi inwestycjami. Radni dość ogólnikowo zarzucali mu brak komunikacji i zbyt wielkie zaangażowanie w rządzenie powiatem posłanki KO Anny Sobolak. Raziło ich też, że starosta jest jej społecznym asystentem.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Materiał promocyjny












