Uczniowie podstawówki na Gocławiu mieli po wakacjach wrócić do odnowionej szkoły, ale już wiadomo, że nie wrócą. Remont, który miał się skończyć latem, potrwa jeszcze przynajmniej pół roku.

Rozmawiam z panem Robertem, ojcem pierwszoklasisty Szkoły Podstawowej nr 215 przy ul. Kwatery Głównej na Gocławku. Jego syn ma teraz lekcje przy Mińskiej. To jedna z dwóch placówek zastępczych, do których przeniesiono uczniów na czas remontu budynku podstawówki. Druga - dla starszych dzieci - znajduje się przy ul. Kobielskiej.

- Codziennie trzeba zaprowadzić dziecko na autobus, który odjeżdża spod szkoły przy ul. Kwatery Głównej. Po południu należy je odebrać. Autokary z Mińskiej przyjeżdżają co godzinę, ale wystarczy się spóźnić kilka minut a dziecko tam wraca. I czeka na kolejny autobus. To strasznie uciążliwe - opowiada. - Ja mam jedno dziecko, ale są rodzice, którzy mają dzieci w klasie pierwszej i na przykład w czwartej, oni są w jeszcze gorszej sytuacji, bo te dzieci mają lekcje w dwóch różnych lokalizacjach.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.