Wybitni rosyjscy tłumacze zrobili dla literatury polskiej znacznie więcej niż - przynajmniej dotąd - cały kolektywny Instytut Książki kierowany przez Grzegorza Jankowicza i jego zastępcę Marcina Hamkałę.
Wyborcza to Wy. Piszcie: listy@wyborcza.pl
Gorzkie 90. urodziny Natalii Gorbaniewskiej
Natalia Gorbaniewska (1936–2013) – której dziełem życia, jeśli chodzi o przebogate dokonania translatorskie, pozostanie bez wątpienia przekład na rosyjski Traktatu poetyckiego Miłosza, wydany w 1982 r. w Ann Arbor (Michigan) – obchodziłaby wczoraj 90. urodziny. Czemu na Boga nie, skoro uwielbiany przez nią Miłosz (1911–2004) dożył nawet 93 lat, wszelako Nataszy aż tyle dobrego dane nie było. Zakończyła bowiem nagle swoje niezwykle pracowite i twórcze życie w Paryżu w nocy z 28 na 29 listopada 2013 roku, a więc w przeddzień rocznicy polskiej „nocy listopadowej" 1830 roku, w wieku 77 lat. Natasza urodziła się bowiem 26 maja 1936 roku – a więc, gdy chodzi o datę dzienną, dwa dni po młodszym od niej o cztery lata Brodskim (1940–1997) – co przypominam nie bez kozery, gdyż z poetą tym łączyły ją serdeczne więzi już od jesieni 1960 roku, gdy – jako leningradzki autor cyklu wierszy w samizdatowym „Sintaksisie" (nr 3, 1960) – zadzwonił do znanej w środowisku dwudziestoczteroletniej poetki z Moskwy. A gdy wyjechał pod przymusem 4 czerwca 1972 roku na dożywotnią emigrację do Ameryki, jednym z jego pierwszych zajęć było korygowanie – w charakterze właśnie korektora! – tomiku poetyckiego Gorbaniewskiej, opublikowanego rok później w tym samym wydawnictwie Ardis w Ann Arbor, zarządzanym przez niezwykłe małżeństwo Carla i Ellendeę Profferów [1].












