Prof. Michał P. Garapich: - W Belfaście każdy wie, kto kim jest, gdzie mieszka, kto utrzymuje porządek. Dlatego podczas zamieszek policja nie miała władzy nad dzielnicami. Mieli ją przedstawiciele bojówek.
Magdalena Grzymkowska-Chmura: Najpierw protesty w Southampton wywołane policyjnym nagraniem z aresztowania zamordowanego Henry'ego Nowaka, później zamieszki w Belfaście po ataku nożownika z Sudanu. Czy to tylko incydenty, czy możemy mówić o pewnym trendzie?
Prof. Michał P. Garapich: Trudno porównywać Southampton i Belfast, bo mają ze sobą niewiele wspólnego, poza tym, że są w jednym państwie. Generalnie tego typu wydarzenia w Zjednoczonym Królestwie nie są częste, ale zdarzają się z pewną regularnością. Punktem zapalnym za każdym razem jest jakieś zdarzenie, natomiast proch, który powoduje ten wybuch, w różnych miastach ma inną naturę.













