Już 24 lata Brazylia czeka na szósty tytuł mistrza świata. Przed mundialem w USA, Kanadzie i Meksyku nie wszyscy widzą ją nawet wśród faworytów. Jak to się stało, że kraj Pelego, Garrinchy, Romario, Ronaldo, czy Ronaldinho przestał wydawać piłkarskich artystów?

Ronaldinho promieniał jak zwykle, uśmiechem będącym cechą jego fizjonomii. Sam twierdzi, że to efekt szczęśliwego dzieciństwa, wypełnionego futbolem i sambą. W podziemiach stadionu Camp Nou stał przed tłumem dziennikarzy z różnych stron świata. W żółtej koszulce, ze srebrnym krzyżem na piersi, kręconymi włosami, mokrymi jeszcze po kąpieli. Jak zjawisko.

Ronaldinho kontra Dunga

Kilkadziesiąt minut wcześniej Barcelona zremisowała 1:1 mecz Ligi Mistrzów z Celtikiem. To było spotkanie fazy grupowej, bez przełomowego znaczenia. W mixed zone wielu moich kolegów po fachu nie tyle chciało zadawać pytania Brazylijczykowi, co wyrazić zachwyt nad jego kunsztem w imieniu mieszkańców swojego kraju.