Seryjny przestępca seksualny atakował w Poznaniu i Szczecinie. Najpierw młode kobiety, potem skrzywdził dziecko. W zeznaniach ofiar powtarzał się jeden szczegół: mówił po niemiecku.
Martyna, 18-letnia licealistka, jechała tramwajem do centrum Poznania. Na przystanku przy ul. Kórnickiej wsiadł wyższy od niej mężczyzna. Stanął obok.
Na początku nie zwróciła na to uwagi. Dopiero gdy przysunął się za blisko, zrozumiała, że to nie przypadek. Poczuła, że ociera się o jej rękę kroczem i jest wyraźnie pobudzony.
Zastygła. Obok miała przestrzeń, ale nie potrafiła się ruszyć. Mężczyzna napierał ciałem i osaczał. Mijały minuty.
Wysiadła. Zobaczyła, że on też. Zdjęła słuchawki, żeby słyszeć, czy idzie za nią. Po chwili podbiegł. Chwycił ją za ramię.
