Rok temu w Manchesterze pierwsze GP wygrał Brytyjczyk Daniel Bewley, wyprzedzając Bartosza Zmarzlika i Australijczyka Brady'ego Kurtza, a drugie Zmarzlik, który był przed Kurtzem i Szwedem Fredrikiem Lindgrenem. Teraz najpierw w piątkowym sprincie w finale Kurtz dotknął taśmę, a potem najlepszy był Australijczyk Jack Holder, wyprzedzając dwóch Brytyjczyków: Roberta Lamberta i Toma Brennana.
Zobacz wideo Ranking kiełbasek żużlowych, czyli gdzie na żużlu warto zjeść
Dramat Bartosza Zmarzlika w finale GP Manchesteru!
Bartosz Zmarzlik już w pierwszym swoim wyścigu pokazał mistrzowską klasę. Obrońca tytułu zaczął wyścig, będąc na trzecim miejscu, szybko wyprzedził Parnickiego, a potem gonił przez trzy okrążenia prowadzącego Jacka Holdera. Wyprzedził go dopiero na ostatnim okrążeniu, na ostatnim łuku. Chwilę później Kacper Woryna, dotychczasowy wicelider klasyfikacji generalnej stoczył pasjonującą, zwycięską walkę na torze z wicemistrzem świata - Kurtzem. To był jedyny dobry akcent Woryny w tym GP i ostatecznie nie awansował nawet do półfinału.
Zdecydowanie lepiej jeździł Zmarzlik. Mistrz świata dwa razy jednak przegrał, ale z bardzo szybkimi w piątkowy wieczór - Maxem Frickiem i Andersem Thomsenem. - Fricke w tym momencie wygląda najlepiej, jeździ kapitalnie. Zaczął od zera, a potem trzy z rzędu trójki! - mówili komentatorzy Eurosportu.










