Jeremy Sochan przeżywa emocjonalny rollercoaster. Z jednej strony jego New York Knicks walczą o mistrzostwo NBA. Z drugiej - jego przyszłość w najlepszej lidze świata stoi pod wielkim znakiem zapytania. Zbliżają się kluczowe dla jego kariery tygodnie - bez względu na to, czy zdobędzie pierścień, czy nie - pisze Piotr Wesołowicz ze Sport.pl.
"Jeremy Sochan w finale NBA", "Polak już jest mistrzem!", "Tak Sochan przeszedł do historii polskiej koszykówki".
Dziesiątki nagłówków – mniej lub bardziej zgodnych z rzeczywistością. A do tego setki lub tysiące komentarzy – głównie deprecjonujących obecność Sochana na koszykarskim olimpie. Łączy je jedno pytanie: jak patrzeć na obecność Polaka w nadchodzących finałach NBA i na jego przyszłość w najlepszej lidze świata?
Na początek ustalmy najważniejsze: Sochan nie jest – jak pisała i pisze część mediów – mistrzem "z automatu".







