W sprawie rządowego projektu prezydent Karol Nawrocki hamletyzuje: weto albo nie weto. Lewica nie odpuszcza i zamierza go przekonywać do podpisu. Pismo z prośbą o spotkanie wystosowali do niego europosłowie Krzysztof Śmiszek i Robert Biedroń. Pozostałe mają się odbywać bez świateł kamer.
W piątek 29 maja Sejm uchwalił rządowy projekt "o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu". Przyjęto właściwie dwa projekty, bo w ślad za tym "zasadniczym" idzie również ten "wprowadzający", obszerny, liczący blisko 300 stron i wpływający na ponad 200 innych ustaw. Przeciwko tej drugiej zagłosowali wszyscy obecni na sali posłowie PiS (176). Wcześniej, podczas dyskusji o "statusie osoby najbliższej", ścigali się na coraz bardziej absurdalne i odbiegające od rzeczywistości argumenty. Wyrażali m.in. obawy o "adopcję dzieci przez homoseksualistów", do której właśnie "otwiera się okno Overtona". Wszelkie rekordy pobił poseł PiS Piotr Kaleta, który zrównał małżeństwa dwóch osób tej samej płci do małżeństwa człowieka z psem. Wskazywał także na wysokie ryzyko poślubiania samych siebie lub rzeki Odry, której przecież "nadano prawa obywatelskie". Apelował, by "zatrzymać to szaleństwo, póki jeszcze można", a wręcz "wysadzić w powietrze". - Dotarło? Zakute łby? - krzyczał na koniec. Jego wypowiedź obiegła internet, ludzie nie pozostawili na pośle suchej nitki.









