Klaudia Uciechowska wróciła do Polski na pokładzie rządowego samolotu, który w środę po godz. 16 wylądował na lotnisku we Wrocławiu. Teraz 24-latka trafi na dalsze leczenie do tamtejszego szpitala wojskowego.
Artykuł jest aktualizowany
Chińscy lekarze ustalili, że Polka ma guz na jajniku - potworniaka. "Ten guz został już usunięty, ale zanim do tego doszło, zdążył dokonać ogromnego spustoszenia w jej młodym organizmie. Powikłania są straszliwe" - relacjonowała mama pani Klaudii, Joanna, w opisie zbiórki na Siepomaga.pl, gdzie gromadzone są środki na leczenie 23-latki. Lekarze zdiagnozowali u jej córki ostre zapalenie otrzewnej, zapalenie płuc, zapalenie mózgu, perforację dwunastnicy i ropień w okolicy wątroby.
Koszty leczenia w Chinach przerosły możliwości rodziny. Problemem stał się również transport do Polski, który wymagał specjalnej logistyki. Zgodę na przelot nad swoim terytorium musiało wydać 13 krajów. Pomocy udzieliło Ministerstwo Obrony Narodowej. Szef resortu Władysław Kosiniak-Kamysz w niedzielę 31 maja poinformował o zatwierdzeniu wszystkich zgód na przelot samolotu specjalnego do Chin. Maszyna, w środę 3 czerwca wylądowała na lotnisku we Wrocławiu.
Klaudia, która skończyła w Polsce licencjat z sinologii, a następnie kontynuowała studia w Chinach, trafiła do pekińskiej kliniki w połowie kwietnia. O pomocy dla niej dyskutowano na najwyższym szczeblu dyplomatycznym. - Zgoda na przelot i lądowanie polskiego samolotu rządowego została wydana przez stronę chińską bardzo szybko. Miałem okazję osobiście podziękować za to mojej chińskiej odpowiedniczce, wiceministrze spraw zagranicznych Hua Chunying - informował wiceszef ministerstwa spraw zagranicznych Władysław Teofil Bartoszewski.












