Biegał nago po osiedlu, krzyczał, był agresywny. Gdy policjanci założyli mu kajdanki i położyli go na ziemi, przestał oddychać i zmarł. Prokuratura ustala okoliczności zdarzenia.
W sobotę 30 maja policja otrzymała zgłoszenie, że na osiedlu mieszkaniowym Podolszyce Południe po ulicy Czwartaków biega nagi, krwawiący mężczyzna. Ze zgłoszeń mieszkańców wynikało, że leżał na przystanku, biegał w okolicy marketu i krzyczał.
Jak podaje w komunikacie płocka policja, mężczyzna po przyjeździe na miejsce funkcjonariuszy stał się agresywny. - Jego zachowanie mogło wskazywać na działanie środków odurzających. Na miejsce skierowano kolejny patrol celem wsparcia. Funkcjonariusze założyli mężczyźnie kajdanki na ręce trzymane z tyłu - informuje podkom. Monika Jakubowska z KMP w Płocku.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Materiał promocyjny














