Sosnowiec, Czeladź i Siemianowice Śląskie zawarły porozumienia w sprawie wykrycia emitenta fetoru, który doskwiera mieszkańcom. Dołączyły do niego Katowice. Od tamtej pory dalsze działania się ślimaczą.

Mieszkańcy Milowic, dzielnicy Sosnowca oraz pobliskich terenów w Czeladzi i Siemianowicach Śląskich, które wszystkie graniczą z Katowicami, od kilku lat narzekają na nękający ich smród. Po pewnym czasie uznali, że fetor emituje Zakład Odzysku i Unieszkodliwiania Odpadów przy ul. Milowickiej w Katowicach należący do tamtejszego Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej.

Przed bramą zakładu odbyło się kilka protestów. - Zostaliśmy wpuszczeni na teren tego zakładu i dobrze wiemy, że to ten sam fetor, który rozprzestrzenia się na całą okolicę. Jest charakterystyczny: to rozkładające się śmieci — mówili Ewa Szota i Wojciech Nitwinko, sosnowieccy radni.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Materiał promocyjny