Opinia publiczna jest podzielona, choć nawet w sondażu promadryckiego dziennika "AS" ankietowani przyznają rację Luisowi De La Fuente. Selekcjoner reprezentacji Hiszpanii zdecydował się na odważny ruch - po raz pierwszy w historii mistrzostw świata w hiszpańskiej kadrze zabraknie choćby jednego piłkarza Realu Madryt. Trudno jednak mówić o złej woli trenera.

"No i teraz Robben, będzie 1:0, Robben... Casillas! Ależ on to obronił! Coś niesamowitego!" - emocjonował się Dariusz Szpakowski, komentując finał mundialu w 2010 roku. Hiszpania ostatecznie pokonała Holandię 1:0, po golu strzelonym w dogrywce przez pomocnika Barcelony Andresa Iniestę. Dogrywki nie byłoby jednak, gdyby nie fenomenalna postawa bramkarza Realu Madryt, Ikera Casillasa. To jego interwencja po strzale Arjena Robbena utrzymała Hiszpanię w grze. "La Roja" na tamten turniej pojechała jako aktualny mistrz Europy. W tym roku sytuacja się powtórzy, choć tylko częściowo.