Magdalena Fręch przegrała z Jil Teichmann 5:7, 4:6 w drugiej rundzie tegorocznego Roland Garros. W pierwszym secie Polka prowadziła 5:3, miała trzy piłki setowe, ale od tego momentu Szwajcarka zaczęła grać lepiej i to ona awansowała do kolejnej rundy.
Robert Prange/Getty Images
W środę w drugiej rundzie wielkoszlemowego turnieju w Paryżu Magdalena Fręch (46. WTA) rywalizowała ze Szwajcarką Jim Teichmann (170.). W teorii dla Polki drabinka ułożyła się korzystnie, bo Teichmann w pierwszej rundzie ograła faworyzowaną Rosjankę Ludmiłę Samsonową (27.) 6:4, 6:4. Nasza tenisistka mogła pełna wiary podejść do kolejnego meczu i powalczyć o pierwszy w karierze awans do trzeciej rundy Roland Garros.
Zobacz wideo Daria Abramowicz może zostać z Igą Świątek do końca! "Bardzo jej ufa"
Pierwszy set to był absolutny rollercoaster. Drugi gem, a pierwszy przy podaniu Fręch, trwał aż 15 minut! Panie rozegrały w nim równo 20 punktów, Polka dwa razy broniła się przed przełamaniem. Ostatecznie zachowała więcej spokoju i wyrównała na 1:1. - Wymęczony gem przez Fręch. Ciekawe, jaki wpływ będzie to miało na Szwajcarkę, bo ciężko o koncentracje przy podaniu po takim gemie, szczególnie jak miało się szanse na przełamanie - zauważyła komentująca w Eurosporcie Justyna Kostyra.









