Słaby mistrz? A może właśnie nie? Wiem, że ta teza nie zyska wielu zwolenników, ale ja będę się jej trzymał. Ponad 50 lat ligą się interesuję, a od 35 lat zajmuję się nią zawodowo i ten sezon wyjątkowo mi się podobał - pisze Jacek Laskowski z TVP Sport w felietonie "Sport w 4K".
"Wyrównana, ale poziom w dół", "słaby mistrz i jeszcze słabsi pucharowicze" - takie i kilka jeszcze podobnych opinii pojawiają się w przestrzeni publicznej po zakończeniu sezonu Ekstraklasy. Kompletnie się z nimi nie zgadzam. Krajowa liga, więc sercom naszym najbliższa, spełniła moje oczekiwania jak rzadko kiedy. Podstawowym wyznacznikiem atrakcyjności ostatnich rozgrywek był fakt, że przeglądając program każdej następnej kolejki, nie znajdowałem w nim spotkań nieważnych, meczów bez stawki, które jeśli się oglądało, to już naprawdę w ostateczności. W dodatku role, w których przystępowały do tych meczów poszczególne drużyny, potrafiły się diametralnie zmieniać. Uciekający od strefy spadkowej potrafili po kilku tygodniach bić o się puchary, a ci, którym w pewnym momencie pachniało Europą, nagle musieli zacząć z niepokojem oglądać się za siebie.






