- Jeśli my byliśmy aż tak słabi, to czemu inni nie dali rady zdobyć mistrzostwa? Można mówić, że mieliśmy wiele gów***nych, słabych drużyn w tym sezonie, patrząc na średnie punktowe. Ale dlaczego krytykują najlepsze z tych zespołów, a nie te, które były jeszcze gorsze? - tak Niels Frederiksen reaguje na głosy ekspertów, że jego Lech został mistrzem dzięki słabości innych.

Najdziwniejszy sezon w historii - tak można określić zakończone w ubiegłą sobotę rozgrywki Ekstraklasy. Tabela przez większość kampanii 2025/26 była niezwykle spłaszczona, co spowodowało, że do ostatniego gwizdka ważyły się losy awansu do eliminacji europejskich pucharów czy spadku. Przed 34. kolejką jednak wiedzieliśmy już, że mistrzostwo Polski ponownie wywalczył Lech Poznań, który dopiero drugi raz w historii zdołał obronić tytuł.

- Gdy tu przychodziłem, naszym celem było mistrzostwo, więc tego też oczekiwałem. Ten klub, z tymi zawodnikami, z tymi kibicami i całą otoczką, stoi na bardzo wysokim poziomie, więc zawsze oczekuje się tu mistrzostwa - mówił dla Sport.pl Leo Bengtsson - jeden z nieoczywistych bohaterów sezonu 2025/26. Szwed w 33 spotkaniach na boiskach Ekstraklasy sześciokrotnie trafiał do siatki, dając Lechowi cenne punkty w walce o osiągnięcie historycznego wyniku.