Lechia Gdańsk spadła z Ekstraklasy, przegrywając sześć z ostatnich siedmiu meczów, w tym 2:3 w ostatniej kolejce ze zdegradowaną dużo wcześniej Bruk-Bet Termalicą Nieciecza. Zderzenie ze ścianą w samej końcówce sezonu dla wszystkich w Gdańsku było szokiem, choć Lechia zrobiła wiele, żeby spaść z Ekstraklasy. Postarali się o to prezes, trener, piłkarze, a nawet kibice.
Gdy na początku kwietnia Lechia pokonała 4:2 Koronę Kielce, kibice z Gdańska mogli być zadowoleni. Ich drużyna wprawdzie straciła dwa gole w końcówce i przez moment wygrywała już tylko 3:2, ale w doliczonym czasie gry Dawid Kurminowski dobił rywala. Lechia traciła dwa punkty do miejsca pucharowego i choć nie miała jeszcze zapewnionego utrzymania, to wydawało się, że bez większych problemów zdobędzie do końca sezonu te kilka punktów, które zapewnią jej byt w lidze. A przecież wciąż w tle pojawiały się informacje, że klub cały czas walczy o odzyskanie pięciu punktów, które stracił przed sezonem. - Właściciel Lechii Paolo Urfer spotkał się z piłkarzami i powiedział im, żeby się nie martwili, bo oni te punkty odzyskają. Jest przekonanie, że ta sprawa będzie wygrana - mówił dziennikarz Łukasz Olkowicz.






