Maja Chwalińska swoją grą sprawia, że kibice zakochują się w tenisie, a rywalkom skutecznie ten sport obrzydza. Ale jej dotychczasowa kariera nie była drogą usłaną różami. Realizacji celu, który jej przyjaciółka i rówieśniczka Iga Świątek osiągnęła w zaledwie 3,5 miesiąca, doczeka się - najprawdopodobniej - po 5,5 roku. Dzięki tegorocznemu występowi na kortach Rolanda Garrosa.

Zwykle, gdy jednego dnia grają Iga Świątek i Maja Chwalińska, to uwaga kibiców tenisa koncentruje się na tej pierwszej. W ostatnich latach do takiej zbieżności dochodziło jednak rzadko. Obie zawodniczki, po wielu sukcesach w czasach juniorskich, w dorosłym tenisie trafiły do dwóch różnych światów. Ale w poniedziałek w Paryżu grały niemal równocześnie. I tym razem uwagę skupiła na sobie nie trzecia w rankingu Świątek, a będąca 114. rakietą świata Chwalińska. Jej grę ostatnio opisuje się dwoma słowami: poezja i magia.