Paradoksalny "Hamlet" z Teatru Śląskiego chwyta ciekawy moment: kiedy śląska kultura nie wie, czy umiera, czy właśnie rozkwita. Wie natomiast, że ma dość bycia objaśnianą samej sobie przez dominujące polskie wzorce.
"Godka, godka, godka" – tak brzmi słynna odpowiedź Hamleta: "słowa, słowa, słowa" w śląskim przekładzie Mirosława Syniawy. "Tragedyjo Hamleta, ksiyncia Dynymarku" w Teatrze Śląskim – na dużej scenie (po śląsku: "sroga bina") – w reżyserii dyrektora Roberta Talarczyka – ta premiera była z pewnością najważniejszym śląskim wydarzeniem kulturalnym ostatnich miesięcy.
"Godka" to też po śląsku "język" – i sam fakt dania prawa językowi śląskiemu do wystawienia w nim najsłynniejszej tragedii w dziejach za publiczne pieniądze jest potężnym gestem politycznym.
skrót wydarzeń dnia
kalendarium















