Poczucie, że dla najbliższej osoby w moim życiu byłam nieważna, gdzieś we mnie zostało. Jako dziecko nie umiałam tego nazwać. Myślałam, że ze mną jest coś nie tak.

Basia siedziała przy oknie i wypatrywała samochodu. Obietnice były wspaniałe, konkretne i powtarzalne: „Kochanie, mama jutro zabierze cię na lody i plac zabaw, będziemy mieć super czas". Najczęściej jednak nikt nie przyjeżdżał.

– Toksyczni partnerzy byli ważniejsi niż kilkuletnia ja – mówi Basia, dziś trzydziestotrzylatka. – Mama mnie urodziła, gdy miała 18 lat. Była zagubiona i niedojrzała. Nie potrafiła wyznaczyć sobie priorytetów i odnaleźć się w nowej roli.

Materiał promocyjny

Portrety kobiet