Na rynku ciągle ich przybywa. Niektóre pomagają, inne wręcz szkodzą. Czasem jednak suplementacja jest wskazana
Tekst ukazał się w czerwcu 2025 roku.
Mają działać na wszystko – na odchudzanie, sen, zmęczenie, włosy, skórę i paznokcie. Polacy, choć często narzekają na ceny leków, potrafią wydawać krocie na suplementy i łykać je jak cukierki. To problem zarówno osób starszych, które kupują je w aptekach, jak i młodszych, które często zamawiają te produkty przez internet, skuszone przez celebrytki wypuszczające na rynek autorskie linie suplementów.
– Suplementy nie mogą zastępować diagnostyki ani leczenia. Nie powinno się po nie sięgać w pierwszej kolejności – przed konsultacją lekarską i wykonaniem badań – podkreśla dr n. med. Aleksandra Stefaniak, specjalistka dermatologii i wenerologii. – Zdecydowana większość pacjentek z problemem nadmiernego wypadania włosów trafia do mnie już po samodzielnym rozpoczęciu suplementacji, często nie jednym, lecz kilkoma preparatami. W ostatnim czasie szczególnie często obserwuję to u kobiet w okresie okołomenopauzalnym, które szukają wsparcia dla swojej skóry i włosów w czasie dużych zmian hormonalnych. Tymczasem niektóre suplementy, zwłaszcza zawierające biotynę, mogą wpływać na wyniki badań laboratoryjnych, na przykład TSH.












