FC Barcelona rozbiła Olympique Lyonnes w finale Ligi Mistrzyń aż 4:0. Spora w tym zasługa polskiej napastniczki Ewy Pajor, która strzeliła dwa gole i zanotowała asystę przy jednym z dwóch trafień Salmy Paralluelo. 29-latka została królową strzelczyń, co przyczyniło się także do tego, że Grupy Obserwatorów Technicznych UEFA umieściła ją w najlepszej jedenastce rozgrywek.
Fot. REUTERS/Yves Herman
W sobotnie popołudnie wielu sympatyków i kibiców piłki kobiecej zasiadło przed ekranami telewizorów, laptopów, tabletów i smartfonów. Inni zasiedli na trybunach stadionu Ullevaal w Oslo. Miejsce miało bowiem najważniejsze spotkanie w klubowej piłce pań na Starym Kontynencie. Finał Ligi Mistrzyń, w którym udział wzięła Ewa Pajor. Polka wybiegła w wyjściowej jedenastce FC Barcelony na starcie z Olympique Lyonnes z marzeniem triumfu w rozgrywkach LM po raz pierwszy w karierze. Wcześniej docierała do finału aż pięciokrotnie - cztery razy z Wolfsburgiem i raz z "Barcą". Zawsze przegrywała. Teraz miało być inaczej.
Zobacz wideo Sport.pl PLUS
"Mecz o główne trofeum Barcelona – Lyon zaczął się od gola zespołu z Francji. Anulowanego po długiej analizie VAR ze względu na spalonego. W drugiej połowie zabłysnęła Ewa Pajor – strzeliła dwa gole: w 55. i 69. minucie. Radość Polki graniczyła z szaleństwem, ale znając jej historię w najbardziej prestiżowych rozgrywkach, trudno się było dziwić. Kolejne bramki dla Barcelony zdobyła już w doliczonym czasie mistrzyni świata Salma Paralluelo. Zespół z Katalonii wygrał aż 4:0 i wywalczył swój czwarty tytuł najlepszej drużyny Europy. Polka ma to, o co zabiegała od dekady. Została najskuteczniejszą zawodniczką rozgrywek. Zła passa została przełamana. To musi być początek dobrej" - pisali Dariusz Wołowski i Radosław Leniarski ze Sport.pl.
















