Ponieważ warunki atmosferyczne się zmieniły, pilot podjął decyzję o natychmiastowym lądowaniu w bezpiecznym miejscu.

Nikt nie przypuszczał, że taki będzie finał lotu balonem, który odbywał się w środę rano. W pewnym momencie, balon lecący nad Olsztynem, obniżył swój pułap. - Po godz. 10 zaczął lądować na naszych terenach zielonych - relacjonuje Alicja Pogorzelska, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 12 na Dajtkach. - Wszystkie dzieci zostały zabrane, nikomu nic się nie stało.

Uczniowie potraktowali to jako atrakcję lub element przygotowań do zaplanowanego festynu, a dyrekcja starała się wyjaśnić przyczyny zamieszania. - Załoga balonu przekazała mi, że są grupą turystyczną. Potwierdziła, że to było wymuszone lądowanie - mówi dyrektorka podstawówki. - Nikt nas wcześniej nie uprzedzał, że nasz teren będzie wykorzystany jako lądowisko. Nie było na to czasu, lecący balonem musieli szybko podjąć decyzję. Potem załoga spuściła powietrze, spakowała balon i odjechała.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Materiał promocyjny