Starosta wiedział o ćwiczeniach, ale tego nie ogłosił. Nie było też alertu RCB. Niektórzy przestraszyli się, że nad ich głowami latają rosyjskie drony. - Ślą alarmy o zrzucanych szczepionkach, to można też o ćwiczeniach wojskowych - mówi mieszkaniec Horodła przy granicy z Ukrainą.

Pan Bogusław usłyszał huk myśliwców we wtorek 19 maja około południa na terenie Rodzinnych Ogródków Działkowych „Rubież" w Hrubieszowie. To najdalej wysunięte na wschód polskie miasto, zaledwie 5 kilometrów od granicy z Ukrainą. W Hrubieszowie przeloty wojskowych samolotów są na porządku dziennym, niedaleko znajduje się też poligon. Ale tym razem natężenie lotów było większe.

– U nas są częste patrole wojskowych samolotów, szczególnie przy dużych atakach na niedalekie miasta ukraińskie jak Włodzimierz Wołyński czy Nowowołyńsk. Ale zwykle para myśliwców przelatuje raz nad Hrubieszowem. Tym razem trwało to dłużej, samoloty nie przestawały krążyć – opowiada pan Bogusław.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Materiał promocyjny