Poznań już jeździ autobusami wodorowymi, kolejne samorządy analizują podobne inwestycje. "Jesteśmy bardzo blisko znaczącego wdrożenia wodoru w komunikacji miejskiej" - mówi Jakub Lubiński, Dyrektor Biura Technologii Wodorowych w ORLENIE.

Coraz częściej chodzi nie tylko o ekologię, ale też o logistykę, czas tankowania i ograniczenia infrastruktury energetycznej.

Jeszcze kilka lat temu autobusy wodorowe funkcjonowały głównie jako technologiczna ciekawostka. Samorządy przyglądały się im ostrożnie, producenci mówili o potencjale, a rynek pozostawał na etapie pierwszych pilotaży. Dziś sytuacja wygląda inaczej. Wodór coraz wyraźniej wychodzi z fazy eksperymentu i zaczyna być traktowany jako realne uzupełnienie transportu zeroemisyjnego.

Widać to szczególnie w Poznaniu, gdzie podczas IMPACT’26 o przyszłości technologii wodorowych rozmawiali Agnieszka Zaręba i Jakub Lubiński, Dyrektor Biura Technologii Wodorowych w ORLENIE. Trudno o bardziej symboliczne miejsce do takiej rozmowy. Autobusy napędzane wodorem nie stoją tu już na zamkniętych placach testowych ani nie pojawiają się wyłącznie podczas branżowych prezentacji. Normalnie kursują po mieście i obsługują regularne linie.

– Uważam, że jesteśmy już bardzo blisko znaczącego wdrożenia tego paliwa alternatywnego, jakim jest właśnie wodór. Miasta potrafią wykorzystać możliwości, które daje wodór do zasilania ogniw szczególnie w komunikacji miejskiej. Są świadome tego, jakie plusy niesie ze sobą technologia wodorowa – mówił podczas rozmowy Jakub Lubiński.