Stare Miasto w Olsztynie jest upstrzone szpetnymi malowidłami niczym blokowisko. Strażnicy miejscy spróbują zmobilizować właścicieli kamienic do działania.
Stali bywalcy Starego Miasta mogli się już do tego przyzwyczaić, jednak jeśli spojrzeć na nie świeżym okiem, to jedną z kłujących wzrok rzeczy jest skala graffiti, które pokrywa mury budynków.
Niektóre to dzieła sprzed lat, inne stosunkowo nowe elementy krajobrazu. Wszystkie szpecą miejsce uznawane za salon Olsztyna.
Niektóre z nich ulokowane są na starych murach, inne na odrestaurowanych niedawno kamienicach. Te ostatnie denerwują chyba najbardziej. Już od zimy możemy np. "podziwiać" prawicowe hasło na temat "czerwonych stalinowskich świń". Autor uszkodził w ten sposób odrestaurowaną elewację budynku tuż przy tłumnie odwiedzanej ławeczce z Kopernikiem. - Nie chce mi się po prostu wierzyć, że zrobił to ktoś tutejszy. Według mnie to była inicjatywa oddolna, tylko ktoś zrobił to w ramach działań hybrydowych, bo takie rzeczy i hasła skłócają ze sobą społeczeństwo - mówi nam jedna z mieszkanek kamienicy.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.












