Skąd dwa oblicza Igi Świątek w Rzymie? Włoscy dziennikarze tenisowi oceniają występ Polki, analizują przyczyny półfinałowej porażki z Eliną Switoliną i tłumaczą, dlaczego puste trybuny to wina organizatorów, a nie braku szacunku dla polskiej tenisistki - pisze ze stolicy Włoch Dominik Senkowski, wysłannik Sport.pl.

Kiedy Iga Świątek wchodzi na rzymską mączkę, oczekiwania automatycznie szybują. Foro Italico, ze swoimi monumentalnymi posągami, specyficzną publicznością i kortami, które Polka w przeszłości potrafiła już trzy razy podbić, to jeden z najważniejszych przystanków przed Roland Garros. Tegoroczny turniej przyniósł jednak potężną dawkę skrajnych emocji: od zachwytów nad pokazem czystej, wręcz "nadalowskiej" dominacji, po bolesne zderzenie w półfinale z Eliną Switoliną.

Jak rzymski występ Polki oceniają włoscy eksperci? Co tak naprawdę wydarzyło się w meczu z Ukrainką w półfinale i jak wyglądają relacje Polki z lokalną publicznością? O tym wszystkim porozmawiałem w Rzymie z miejscowymi dziennikarzami tenisowymi.