,Jeszcze nie opadł kurz po wizycie Donalda Trumpa w Pekinie, a za chwilę próg siedziby Partii Komunistycznej przekroczy Władimir Putin. Chiny mają szczególny interes w tym, żeby obu przywódców ugościć w tak krótkim odstępie czasu. A Moskwa próbując ratować swoją gospodarkę, musi grać tak, jak jej każe Pekin.

Trzy dni trwała wizyta amerykańskiego prezydenta w Pekinie, a jej przebieg wciąż jest szeroko komentowany i analizowany. Największą uwagą przykuły wątki związane z Tajwanem, o którym przywódca Chin Xi Jinping wypowiedział się tym razem w sposób - jak na Chińczyka - wyjątkowo otwarty i bez ogródek.

Trumpa ugoszczono z pompą i zaszczytami, czego nie można powiedzieć o planowanej wizycie Wladimira Putina, który ma przyjechać do stolicy Chin na wizytę 19 maja. Dla włodarza Moskwy wielkich ceremonii nie zaplanowano, kwalifikując wizytę jako "rutynową". Z politycznego i strategicznego punktu widzenia oczywiście nie ma tu nic rutynowego – termin odwiedzin nie jest przypadkowy, a każdy z liderów ma swoją misję do zrealizowania. Jednak zadania, jakie stoją przed Putinem, stawiają go w pozycji zależnej od dalszych kroków Xi.

skrót wydarzeń dnia

kalendarium