Jeden z rosyjskich ataków wywołał pożar na dachu wieżowca. Ogień pojawił się również w magazynie, w którym składowano wyroby pirotechniczne.
Szef dniepropetrowskiej obwodowej administracji wojskowej Ołeksandr Hanża poinformował na Telegramie, że niedzielne ataki Rosji na obwód dniepropetrowski uszkodziły budynki państwowe i prywatne, samochody, przedsiębiorstwo rolne oraz stację benzynową.
Niedługo później Hanża poinformował o kilku pożarach. "Ludzie są uwięzieni w jednym z domów. Służby ratunkowe już udzielają pomocy" - napisał.
Rosyjskie ataki spowodowały obrażenia wśród cywilów. Początkowo (o godzinie 2:41) Hanża poinformował, że ranne zostały trzy osoby. "Jeden mężczyzna jest hospitalizowany w stanie średnim. 50-letnia kobieta i 52-letni mężczyzna są leczeni ambulatoryjnie" - napisał.
Około 20 minut później liczba poszkodowanych wzrosła do dziewięciu. Wśród nich był 10-letni chłopiec, który wymagał pomocy medycznej.







