Miasta, które ograniczyły prędkość samochodów do 30 km na godz., notują mniej wypadków. Nie zmienił się za to czas podróży, bo niższa prędkość nie oznacza korków. - Celem jest brak wypadków śmiertelnych w 2050 - mówi burmistrz Budapesztu.

To wnioski z badań, które opublikowało stowarzyszenie Eurocities. Organizacja zrzesza ponad 140 miast z 39 państw Europy.

W badaniu na temat stref "tempo 30" eksperci przyjrzeli się 38 miastom z 19 państw. Ograniczenia najczęściej wprowadzano w dzielnicach mieszkaniowych, w okolicach szkół, w ścisłych centrach, na ulicach, gdzie dominuje ruch rowerowy, w ponad połowie miast na połowie ich terenu, rzadko na obszarze całego miasta.

Pierwszym dużym miastem, które wprowadziło takie rozwiązanie, było Bilbao. Przy czym strefę "tempo 30" powiększano etapami przez kilka lat, by w 2020 roku pokryła całe miasto.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.