Po raz pierwszy od ponad czterech lat będziemy mieć liderkę rankingu WTA inną niż ktoś z duetu Iga Świątek - Aryna Sabalenka. To Jelena Rybakina, która awansem do półfinału US Open zagwarantowała sobie, że po tym turnieju zasiądzie na tronie kobiecego tenisa. Niezależnie od tego, kto w Nowym Jorku ostatecznie wygra.
Fot. REUTERS/Eduardo Munoz
Przed US Open kilka zawodniczek miało szansę zdetronizować Arynę Sabalenkę na szczycie rankingu WTA. Jessica Pegula, Coco Gauff, Jelena Rybakina - każda z nich mogła strącić Białorusinkę ze szczytu. Jednak wyłącznie Kazaszka miała wszystko w swoich rękach. Jej zadaniem było dotrzeć co najmniej do półfinału US Open. Przed rokiem odpadła w IV rundzie, więc aż tak wielu punktów do obrony nie miała. Gdy weszła do ćwierćfinału, stało się jasne, że stawką będzie dla niej także fotel liderki.
Zobacz wideo Stanko Svitlica o Papszunie! Tak go ocenił. Wielki powrót na Łazienkowską!
Rybakina grała o półfinał, ale też o szczyt kobiecego tenisa






