4 września 2026, 07:00
- Rosyjska kampania sabotażu długo była prowadzona wręcz prymitywnymi metodami. Teraz wydaje się to zmieniać - mówi Gazeta.pl dr Michał Piekarski. Wskazują na to zwłaszcza ostatnie ataki w Niemczech. Skutki pozostają jednak ograniczone i trudno dostrzec konkretną korzyść odniesioną przez Rosję.
Fot. REUTERS/Thilo Schmuelgen
- Rosyjska kampania sabotażu to oczywiście nic nowego. Trwa od 2022 roku ze zmiennym natężeniem. Choć jest nietypowa i nieco zaskakująca - mówi dr Piekarski, wykładowca w Instytucie Studiów Międzynarodowych i Bezpieczeństwa Uniwersytetu Wrocławskiego. Chodzi o to, że Rosjanie prowadzą ją niemal wyłącznie rękoma ludzi, których można określić jako "bieda-dywersantów". Rekrutowanych w sieci ofertą łatwego zarobku rzędu kilkuset euro za akcję. Nie ma tego, z czego rosyjskie służby były znane przed wojną, czyli złożonych operacji prowadzonych przez profesjonalnych agentów służb bezpieczeństwa.
Zobacz wideo







