1 września 2026, 12:33

Sąd Okręgowy w Siedlcach utrzymał w mocy wyrok skazujący w nietypowej sprawie mężczyzny, który w Łukowie jechał autem po pijanemu - ustalił portal Gazeta.pl. Oskarżony twierdził, że choruje na rzadki syndrom fermentacji jelitowej. Sądy obu instancji w to jednak nie uwierzyły.

Fot. Grzegorz Skowronek / Agencja Wyborcza.pl

W lipcu ubiegłego roku funkcjonariusze z Łukowa w woj. lubelskim przeprowadzali akcję pod hasłem "Trzeźwy poranek". Ok. godz. 7.30 zatrzymali do kontroli auto jednego z mieszkańców. Badania alkomatem wykazały u kierowcy najpierw 0,49, a potem 0,50 mg/l alkoholu etylowego w wydychanym powietrzu (dwukrotne przekroczenie wartości progowej stanu nietrzeźwości). Potwierdziły to potem badania krwi przeprowadzone na żądanie kierowcy.

Mężczyzna początkowo twierdził, że jest zdrowy i na nic się nie leczy. Dopiero później, gdy sprawa została skierowana do sądu, wskazywał, że cierpi na syndrom fermentacji jelitowej, czyli tzw. zespół autobrowaru. Osoby z taką przypadłością rzeczywiście stają się nietrzeźwe po zjedzeniu produktów o wysokiej zawartości węglowodanów, choć nie wypiły ani grama alkoholu.