Siły zbrojne USA zaatakowały w niedzielę irańskie wyrzutnie rakiet w Cieśninie Ormuz w pierwszej akcji wojskowej od miesiąca, przerywając tym samym okres zawieszenia walk. Iran, w odwecie, jak to określił, za śmiertelny atak, wystrzelił rakiety w kierunku amerykańskich baz w Jordanii.

Według Tima Hawkinsa, rzecznika Centralnego Dowództwa USA, siły Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej przygotowywały się na wyspie Larak do wystrzelenia rakiet z minami morskimi w kierunku cieśniny Ormuz. Amerykańskie wojsko w zeszłym tygodniu zakończyło usuwanie min morskich z międzynarodowych szlaków żeglugowych cieśniny, dodał rzecznik.

Półoficjalne media w Iranie donosiły o odgłosach eksplozji w pobliżu wyspy Larak na cieśninie. Gwardia Narodowa w oświadczeniu przekazanym przez irańską stację nadawczą odnotowała "męczeństwo i obrażenia kilku naszych bojowników i rodaków".

- Niedzielny atak był "fatalnym błędem reżimu Trumpa podczas wojny gospodarczej", a wróg poniesie konsekwencje militarne i gospodarcze - powiedział rzecznik Gwardii Narodowej, generał Hossein Mohebi, w oświadczeniu opublikowanym przez irańskie media.

Później irańska telewizja państwowa pokazała, jak twierdziła, rakiety balistyczne wystrzelone przez Iran w kierunku baz amerykańskich w Jordanii w odpowiedzi na amerykańskie ataki.