Trwa akcja ratunkowa, a miejscowe władze potwierdzają, że są ofiary śmiertelne i ranni. U wybrzeży północnego Cypru zatonął prom, na pokładzie którego było 270 osób. Polskie MSZ potwierdziło, że wśród pasażerów nie było obywateli Polski.

Pływająca pod turecką banderą jednostka Filo Jet opuściła port Kirenia w samozwańczej Tureckiej Republice Cypru Północnego około godziny 12.00 czasu lokalnego. Prom płynął w kierunku tureckiego portu Tasucu, gdzie miał zacumować ok. godz. 18.

Z relacji agencji Anadolu wynika, że długi na 40 metrów i szeroki na dziesięć prom zaczął nabierać wody "z nieznanego powodu" wkrótce po wypłynięciu z Kirenii, następnie przewrócił się do góry dnem w odległości ok. 2 km od wybrzeża.

Ünal Üstel, premier republiki uznawanej wyłącznie przez Turcję, potwierdził, że są ofiary. – Są zabici i ranni. Jesteśmy głęboko zasmuceni – stwierdził w oświadczeniu cytowanym w BBC. – Jesteśmy na miejscu, rzuciliśmy do akcji wszystkie nasze zasoby – dodał. Z wyliczeń premiera wynika, że uratowano dotychczas 172 osoby, zginęło co najmniej siedem, trwa poszukiwanie kolejnych kilkudziesięciu.

Polskie MSZ potwierdziło, że wśród pasażerów nie było obywateli Polski.