Nie tylko hejt, jaki spadł na Justynę Steczkowską za sprawą reklamy coca-coli. Tu jeszcze przynajmniej można doszukiwać się jakiejś merytorycznej postawy, choć trudno winić diwę, że poszła w ślady Britney, Beyoncé, Pink i wielu innych. Tu przynajmniej krytyka jest w miarę merytoryczna. Choć w mojej ocenie znacząco przesadzona. Natomiast to, co jej siostra próbuje na niej uprawiać - lincz za sukces - jest zwyczajnie niedorzeczne.
Zobacz wideo Już niedługo wielkie wydarzenie w życiu Steczkowskiej
Sama Justyna nie raz mówiła, że dla mediów jest workiem do bicia. Zwykle się z nią nie zgadzałam, bo niejednokrotnie sama wystawiała się w tej roli. Ale jednak gdzieś jest granica i dla mnie - właśnie na tym, co mówi o niej publicznie jej siostra, Agata. Agata Steczkowska co i raz udziela wywiadów w mediach. Nie oszukujmy się - nie jest zapraszana, bo jest utalentowaną pianistką i dyrygentką. Jest zapraszana do rozmów, bo jest siostrą Justyny Steczkowskiej, co wyraźnie ją uwiera. W każdej rozmowie przebija jej niesamowita niechęć do znanej siostry.
Ja wiem, że Justyna to nie jest łatwy człowiek. Można jej nie lubić. Rodzeństwa nie muszą się kochać, ani nawet lubić – rodziny się nie wybiera. Natomiast to, co Agata uprawia w swoich wypowiedziach, ma charakter publiczny, więc nie jest zwykłą "rodzinną" sprzeczką. Z niewiadomych przyczyn Agata uważa się za dużo lepszą od młodszej siostry i ma nieustającą pretensję do świata i Justyny o to, że zdają się nie podzielać tego przekonania.










