Sztuczna inteligencja - wielka nadzieja ludzkości, czy początek jej zagłady? Liczba opracowań na ten temat rośnie, a wnioski często są fascynujące, choć czasami przerażają. Czy pozbawi kiedyś pracy komentatorów sportowych? Z dużym prawdopodobieństwem tak, ale chyba już tego szczęśliwie nie doczekam. Czy pomaga im teraz? Średnio. I odradzam bezkrytyczne korzystanie z jej usług - pisze Jacek Laskowski, komentator TVP Sport, w felietonie z cyklu "Sport w 4K".

Człowiek mądry uczy się ponoć na własnych błędach, a geniusz na cudzych. Oj, do żadnej z tych kategorii się nie nadaję, bo mając wyrobione zdanie na temat rzetelności AI wpadłem w zastawioną przez nią pułapkę, i to na własne życzenie.

Podczas jednej z ostatnich transmisji potrzebowałem na szybko historycznych piłkarskich faktów i - naprędce szukając ich w telefonie - dzięki trybowi AI znalazłem i podałem błędne dane. Coś mi od początku w nich nie pasowało, ale dopiero po meczu uświadomiłem sobie, że jednak palnąłem głupotę. I bardzo byłem na siebie zły za to, że odszedłem od świętej zasady: nie wiesz na sto procent - nie mów.

Sztuczna inteligencja zmyśla własne historie

Sztuczna inteligencja lojalnie uprzedza przecież, że podane przez nią dane mogą zawierać błędy, a próby skorzystania z niej chociażby w przygotowaniach do meczów mundialu w pełni to potwierdzały. AI powiela wszystkie umieszczone w cyfrowej przestrzeni błędy, miksuje je z prawdziwymi danymi, a dodatkowo zmyśla własne historie, dopasowując je w zależności od kontekstu.