Gdyby TikTok i Instagram były wyrocznią, można by pomyśleć, że czeka nas, jako społeczeństwo, duchowe odrodzenie. Media społecznościowe zalewają estetyczne rolki, na których przedstawiciele pokolenia Z otwarcie mówią o swojej wierze i tym, jak dużą rolę odgrywa w ich życiu. I wbrew pozorom nie chodzi wcale o jej nowoczesne czy liberalne formy - wręcz przeciwnie. Szczególnie młodzi mężczyźni skłaniają się ku konserwatywnym zasadom, które jasno określają, co jest dobre, a co złe. Czy możemy zatem mówić o masowym zwrocie ku wierze? Socjologowie zalecają ostrożne wyrokowanie, zwłaszcza że rzeczywistość ma niejedno oblicze i widać to wyraźnie w oficjalnych statystykach.

Zobacz wideo

Z jednej strony wyłania się z nich obraz zetek jako najbardziej zsekularyzowanej generacji w historii, a z drugiej tej, która wciąż potrzebuje poczucia przynależności religijnej i wiary w coś, co nadaje życiu głębszy sens. Badanie przeprowadzone przez Bible Society/YouGov w Wielkiej Brytanii pokazuje, że odsetek Brytyjczyków chodzących do kościoła w grupie wiekowej 18-24 lata wzrósł aż czterokrotnie w ciągu 6 lat. Podobny trend zaobserwowano we Francji oraz w USA, gdzie z kolei dodatkowo uwydatniła się rozbieżność pod względem płci. Dowodzi temu m.in. najnowsze badanie Instytutu Gallupa, które odnotowało wzrost z 28 do 42 proc. Amerykanów w wieku 18-29 lat deklarujących, że wiara jest dla nich "bardzo ważna". Tym samym wyprzedzili wskaźnik rówieśniczek, który obecnie oscyluje na poziomie 29 proc.